Telemarketing nie jest łatwym kawałkiem chleba. Codziennie zmagasz się z odmowami, odwlekaniem, presją czasu i w odróżnieniu od przedstawicieli bezpośrednich nie widzisz swojego klienta. Nie możesz zaczarować go spójną mową ciała, doskonale skrojonym garniturem czy garsonką. Masz swój głos, ofertę i skrypt.

Harpun na grube ryby

Śmiertelnym grzechem, nie tylko początkujących telemarketerów, jest tzw. syndrom wygłodniałej muchy. Po zimowej drzemce mucha wpada do pokoju, lata oszalała, obija się o meble, ściany, lampę i zazwyczaj jej żywot kończy się pod gazetą. Podobnie jest z niektórymi telesprzedawcami. Dzwonią do klienta, przedstawiają się i... bez przerwy mówią. Do czasu kiedy zirytowany klient odłoży słuchawkę.

Pozostałe 92% artykułu dostępne jest dla zalogowanych użytkowników serwisu.

Jeśli posiadasz aktywną prenumeratę przejdź do LOGOWANIA. Jeśli nie jesteś jeszcze naszym Czytelnikiem wybierz najkorzystniejszy WARIANT PRENUMERATY.

Zaloguj Zamów prenumeratę Kup dostęp do artykułu
Ulubione Drukuj

Zobacz również

Tylko on-line nr 31/2020

"To niesprawiedliwe!"

"To niesprawiedliwe!"
  • Czy sprawiedliwe traktowanie pracowników jest możliwe?
  • Co pracownicy prawdopodobnie chcą powiedzieć, gdy mówią „to niesprawiedliwe”?
  • Czym są nieświadome uprzedzenia i jak się przed nimi ochronić?
Czytaj więcej

O winach, językach obcych i 10‑minutowych negocjacjach

O winach, językach obcych i 10-minutowych negocjacjach

Centralna Polska. Podjeżdżam pod firmę klienta. Przeszklony budynek, wokół czyściutko, nowe hale produkcyjne, świeżo zasadzone drzewka otoczone białymi kamyczkami i Porsche 911 na firmowym parkingu. Widok, który może przytłoczyć niejednego handlowca. Zawsze wtedy zastanawiam się, kim jest człowiek, który to wszystko zbudował. Jak przekonać właściciela tak wspaniałej firmy do wyboru mojego produktu czy usługi, mając świadomość, że już chyba nic nie robi na nim wrażenia?

Czytaj więcej

Przejdź do

Partnerzy

Reklama