„Czy dałoby się tu i tu zrobić takie coś...”, „A moglibyście panowie zrobić mi takie o...” – takimi i podobnymi pytaniami zasypywałam ekipę remontową, która swego czasu niebacznie podjęła się karkołomnego zadania odświeżenia mojego mieszkania. W końcu szef nie wytrzymał i powiedział: „Pani Moniko, jedyne czego nie jesteśmy w stanie zrobić, to wybrać za panią koloru ścian. Wszystko inne się da”. I faktycznie, dało się. Tak bardzo się dało, że po kilku latach, kiedy nadszedł czas większego remontu, byłam gotowa na tę konkretną ekipę czekać ponad pół roku i zapłacić im tyle, ile zażądali.

Tak dla kontrastu przypomniała mi się inna historia. Musiałam wymienić w mieszkaniu rurę. Nie własnoręcznie, oczywiście. Fachowiec przyszedł, zerknął fachowym okiem i powiedział, że robota jest tak banalna, że on przyśle „chłopaka”. Już wtedy powinno mnie coś tknąć, ale byłam jeszcze młoda i naiwna. „Chłopak” okazał się siwym panem po siedemdziesiątce. Na emeryturze, w dodatku z zawodu był kucharzem. Ale ponoć nigdy nie jest za późno, żeby się nauczyć czegoś nowego. Szef pokazał palcem, co i jak, więc „chłopak” zabrał się do pracy. Co jakiś czas zerkałam na to, co robi w oczekiwaniu na postępy i próbowałam podsłuchać, co mruczy sobie pod nosem, a mój niepokój z każdą chwilą rósł. I słusznie – niedługo później usłyszałam syk i okrzyk: „Co za debil wywalił tu tę rurę z wodą, bo widzi pani, brzeszczot mi się omsknął...” i już tylko dziękowałam niebiosom, że nie omsknął się bardziej i nie trafił w rurę od gazu.

Bezcenne doświadczenie

Niektóre rzeczy przychodzą z wie... wróć, z doświadczeniem życiowym. Ileż to razy słyszałam, że najważniejsza jest cena, a słowa, które pieszczą ucho klienta (prawie każdego, ale o wyjątkach musiałabym napisać kolejny felieton) brzmią: „nasza oferta jest najlepsza i NAJTAŃSZA”, przy czym pierwsze to pojęcie względne, a drugie bardzo łatwo zweryfikować w błyszczącej monecie. I pewnie jeszcze jakiś czas temu sama byłabym gotowa się pod tym podpisać, ale wspomniane wyżej doświadczenie życiowe nauczyło mnie, że zwykle i wbrew pozorom wcale nie o to chodzi.

Po ostatnim remoncie kupiłam lampy. Jako że trwa pandemia, zakupu dokonałam wysyłkowo. Wybrany przeze mnie model to nic nadzwyczajnego, powiedziałabym nawet, że bardzo niska półka cenowa, ale akurat takie mi się spodobały. Do lamp dokupiłam wypasione żarówki. Niestety, pomyliłam się – ludzka rzecz. Z samego rana zadzwoniłam więc do firmy, w której złożyłam zamówienie, zaczynając rozmowę tak: „Widzi pani, mam problem. Zamówiłam coś innego niż chciałam, czy mogłabym jeszcze zmienić zamówienie?”. W odpowiedzi usłyszałam: „Ależ to żaden problem, już działamy...”.

I wtedy mnie olśniło. Jako klient wcale nie chcę słyszeć, że kupuję coś najtaniej czy że dostałam najlepszą możliwą ofertę. Ja chcę przede wszystkim usłyszeć: „Nie ma żadnego problemu. Pani życzenie jest dla nas rozkazem” (lub coś w tym guście). Tylko, uwaga, bo tu jest haczyk: ja (i wszyscy inni klienci) chcemy, aby te słowa miały pokrycie w rzeczywistości.

Pozostałe 56% artykułu dostępne jest dla zalogowanych użytkowników serwisu.

Jeśli posiadasz aktywną prenumeratę przejdź do LOGOWANIA. Jeśli nie jesteś jeszcze naszym Czytelnikiem wybierz najkorzystniejszy WARIANT PRENUMERATY.

Zaloguj Zamów prenumeratę Kup dostęp do artykułu
Ulubione Drukuj

Zobacz również

Czy umiesz odpoczywać?

AS_29_62.jpg

O tym, jak ważny jest odpoczynek i odpowiednia regeneracja, nikogo nie trzeba przekonywać. Ale jak wcielić tę wiedzę w życie, zwłaszcza w czasach zwiększonej presji na wyniki? W poniższym artykule odnajdziesz dla siebie kilka cennych wskazówek, o co zadbać, aby zarówno twoje ciało, jak i umysł były bardziej zrelaksowane.

Czytaj więcej

Siła rytuałów

AS_29_57.jpg

Rytuałami zainteresowaliśmy się w naszej pracy projektowej. Zauważyliśmy, że pomyślność pewnych naszych projektów wiązała się z wpasowaniem nowego produktu lub inicjatywy w ramy rytuału. Niezależnie od tego, czy należało wypromować stosowanie reżimów dietetycznych przy cukrzycy, pomóc obywatelom w prawnym kwestionowaniu mandatów czy też wesprzeć nowych menedżerów w efektywniejszym kierowaniu zespołami, ramy rytuału zawsze sprawiały, że nowy produkt stawał się atrakcyjniejszy i bardziej zajmujący.

Czytaj więcej

Savoir‑vivre w sprzedaży: "A zna Pan ten dowcip?"

AS_29_54.jpg

Każdy, kto poznał tajniki pracy handlowca, wie, jak wiele elementów składa się na sukces w tym zawodzie. Jeśli chcemy być skuteczni i czerpać satysfakcję z tego, co robimy, musimy pamiętać nie tylko o zasadach organizacji pracy, skrupulatności czy terminowości, ale także o etykiecie i zasadach komunikacji. Jednym z elementów komunikacji jest poczucie humoru, opowiadanie dowcipów. Bardzo często jest to element naszego sukcesu towarzyskiego. Osoba, która z ogromną lekkością opowiada dowcipy, anegdoty, zwykle jest duszą towarzystwa, powszechnie lubianą, akceptowaną. Czy taki sposób komunikacji jest dopuszczalny również w biznesie? Sprawdźmy.

Czytaj więcej

Przejdź do

Partnerzy

Reklama